Alternatywą – zarówno na większą, jak i mniejszą skalę – może być wykorzystywanie nadwyżek energii z instalacji OZE do elektrolizy wody. Powstały w tym procesie wodór może być magazynowany w dużych ilościach i przez długi czas – np. w specjalnych zbiornikach czy kawernach solnych. Następnie wodór można ponownie Informacje o HHO SZEŚĆDZIESIĄTKA NA WODÓR INSTALACJA -30% - 12357210636 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2022-10-03 - cena 1300 zł Jak będzie to wyglądało w praktyce? Firma CMB.TECH sprowadzi do warsztatu fabrycznie nowe ciągniki z silnikami diesla, by dostosować ich jednostki do mieszania oleju napędowego z wodorem. Wodór będzie przy tym podawany specjalnie opracowanymi wtryskiwaczami, a zbiorniki tego paliwa znajdą się za kabiną, na pionowym stelażu. coenmz. 9,2 tys. > wtrysk wody był stosowany w wojskowych silnikach lotniczych. Jak moc jest ważniejsza od trwałości, > to woda jest świetnym rozwiązaniem. A obecnie dośc często jest montowany w mocnych silnikach budowanych dla osiągów. Tyle, że nie ma to nic wspólnego z oszczędzaniem paliwa lub "jazdą na wodzie". A wszystko za sprawą felernej wersji diesla z początku produkcji. Motor był serwisowym koszmarem i często już przy przebiegu na poziomie 120 tysięcy kilometrów nadawał się tylko do wymiany. Na szczęście nadeszła końcówka roku 2007, a na rynku zawitał silnik 2,0 TDI o oznaczeniu EA189 . Instalacja musi być podłączona do akumulatora gdzie jest zbierany i przechowywany nadmiar energii z alternatora, dlatego wszystkie wyliczenia pseudofizyków biorą w łeb, nie wierzcie w nie. Fakt, sama instalacja jest dość niebezpieczna w użytkowaniu. 9Nq4gM. Polecamy Mamy już możliwość zakupu i montażu generatora HHO w Polsce !!!Przedstawiamy samochody, które już jeżdżą po naszych drogach. Podajemy gdzie można kupić, za ile i warsztaty, które wykonują montaż instalacji HHO. Poznaj samochody "made in China" Chcesz zobaczyć czym będziesz jeździł za kilka lat? Odwiedź portal Auta z Chin. Opisy aut produkowanych w Chinach, mnóstwo zdjęć i ciekawostek związanych z chińskim rynkiem i jego europejskimi planami. Szukasz kredytu na samochód? Kredyt na auto kupione u dealera, w komisie, od osoby prywatnej lub sprowadzone z zagranicy. Bez zaświadczeń o dochodach. Do zł gotówki do ręki na zakup auta za granicą lub w kraju. Polecane książki Strona główna >>> Ciekawostki >>> >Auto na wodę już w Polsce Auto na wodę już w Polsce !!! Czyli jak oszczędzić 25-30% paliwa kosztem litra wody na 1000 km? UWAGA: Ze względu na znaczny spadek cen paliwa w Polsce, co skutkowało niewielkim zainteresowaniem opisywanymi instalacjami, importer dzięku któremu powstał artykuł zaprzestał sprzedaży generatorów HHO. Stale rosnące ceny paliwa skłaniają wielu kierowców do coraz częstszego pozostawiania samochodu na parkingu czy w garażu. Inni próbują uczynić jazdę mniej obciążającą portfel montując instalacje umożliwiające tańszą eksploatację pojazdu. Do tej pory jedynie właściciele aut z silnikami benzynowymi mogli obniżyć koszty eksploatacji samochodu montując instalacje gazowe. Teraz, na równi z nimi, i użytkownicy pojazdów napędzanych silnikami Diesla będą mogli liczyć zaoszczędzone pieniądze. Jak powszechnie wiadomo, im większy pojazd, im większej pojemności silnik, tym większe zużycie paliwa, a więc i na większe oszczędności w ujęciu kwotowym można liczyć. Kierowcy ciężarówek wybierają drogi alternatywne by oszczędzić nie zapłacić kilka złotych omijając kilka płatnych odcinków. A co by powiedzieli na możliwość obniżenia zużycia paliwa swojego Tira z 35 do 25 litrów na 100 kilometrów? Prezentujemy w artykule, znany od lat w USA czy Australii, a obecnie produkowany w Europie i coraz powszechniej stosowany w krajach zachodniej Europy generator gazu HHO, czyniący z pojazdu hybrydę zasilaną częściowo dotychczasowym paliwem, a częściowo wytwarzaną podczas elektrolizy najzwyklejszej wody mieszaninę wodoru i oprócz obserwowania jak oszczędzają znacznie bogatsze od nas narody, mamy możliwość zakupu i montażu generatora HHO w Polsce !!! Prezentowane poniżej zdjęcia oraz informacje dotyczą kilku z kilkudziesięciu instalacji w pojazdach, które już jeżdżą po naszych drogach i które mieliśmy okazję oglądać, zasięgając opinii ich użytkowników. Litr wody destylowanej na 1000 km i oszczędność 25 - 30 % paliwa czyż to nie brzmi zachęcająco ??? Idea działania układu jak i jego budowa są bardzo więcej, jego instalacja nie wymaga żadnych zmian konstrukcyjnych w pojeździe, a w każdej chwili można, wyjmując bezpiecznik, wyłączyć go i używać auto w tradycyjny w przypadku sprzedaży pojazdu, po nieskomplikowanym demontażu układu, w aucie nie pozostaną ślady modyfikacji. Jak to działa? W komorze generatora HHO, po doprowadzeniu do niego prądu wytwarzanego przez alternator, następuje proces elektrolizy wody, której produktem jest mieszanina wodoru i tlenu czyli tzw. gaz HHO (gaz Browna). Mieszanka ta doprowadzana jest następnie do układu dolotowego silnika, skąd wraz z zasysanym powietrzem trafia do komory spalania, gdzie jest spalana wraz z podstawowym paliwem. W zależności od pojemności silnika różne jest jego zapotrzebowanie na gaz HHO. Dostosowujemy je stosując generator odpowiedniej wydajności oraz regulując jego wydajność natężeniem prądu, którym jest zasilany. Co zyskujemy? Oszczędność paliwa rzędu 25 do 30 % w zależności od sposobu jazdy i stanu technicznego (choć znane są przypadki i 50 % oszczędności, głównie w przypadku silników pracujących pod stałym obciążeniem). Oszczędność wynika nie tylko z zastąpienia części dotychczasowego paliwa wodorem ale i całkowitego spalania mieszanki paliwowej. Odczuwalne zwiększenie mocy silnika i jego elastyczności (zwłaszcza na niższych obrotach). Równa, cichsza i spokojna praca silnika. Zmniejszenie emisji spalin. Spalając wodór z rury wydechowej wydobywa się para wodna. Czy to jest bezpieczne? Jak najbardziej. Gaz produkowany jest wyłącznie podczas pracy silnika, przez który jest natychmiast spalany. Gaz nie jest w żaden sposób magazynowany, a jego ilość dostosowana jest do pojemności silnika. Prąd do jego wytworzenia pobierany jest z alternatora, więc układ nie obciąża akumulatora. Obsługa układu? Co 800-1000 km dolewamy do zbiornika wody destylowanej (w przypadku aut osobowych zbiornik ma pojemność 1 litra, ciężarowych 6 litrów). Co 25 000 km przegląd, czyszczenie generatora i zalanie układu elektrolitem (woda destylowana plus szczypta wodorotlenku potasu, który ułatwia proces elektrolizy i zapobiega zamarzaniu wody). Przykładowe instalacje : Toyota Avensis 16V 111kW benzyna/LPG - benzyna - przed założeniem 9l/100km - po założeniu HHO 6,5l/100km, - gaz (wtrysk sekwencyjny) - przed założeniem 11l/100km - po założeniu HHO 8l/100km. Mercedes ML 400 CDI - przed 11 litrów/100km, po założeniu instalacji 7,5 l/100km. Mercedes Sprinter 212 D - przed 12 litrów/100km, po założeniu instalacji 8 l/100km. Samochód ciężarowy MAN 19 440 TGA - przed 36 l/100km, po założeniu HHO 30 l/100km Koszt montażu Podajemy jedynie orientacyjne ceny instalacji i montażu (dokładna kalkulacja zależna jest od rodzaju pojazdu oraz typu silnika go napędzającego). Bliższych informacji można zasiegnąć u dystrybutora lub warsztacie montującym instalacje. Samochód osobowy - generator + sterownik - koszt ok. 410 EUR Samochód typu VAN - generator + sterownik - koszt ok. 420 EUR Samochód osobowy - generator + sterownik - koszt ok. 410 EUR Samochód terenowy silnik o pojemności 4,2-5,5L - generator + sterownik - koszt ok. 410 EUR Samochód ciężarowy silnik o pojemnosci do 10L - generator + sterownik - koszt ok. 560 EUR Samochód ciężarowy silnik o pojemnosci 10-16L - generator + sterownik - koszt ok. 820 EUR Dla pojazdów wyposażonych w moduł OBD II - emulator - koszt ok. 150 EUR Cena montażu od 400 zł (samochód osobowy) do 600 zł (samochód ciężarowy) Centrum badawcze Forschungszentrum Juelich oszacowało koszt budowy infrastruktury do tankowania wodoru na tle kosztów budowy infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych. Okazało się, że wodór jest droższy tylko na początku. Ładowarki elektryków vs dystrybutory wodoru Badacze postanowili wyjść od niewielkiej liczby samochodów (0,1 miliona aut), a następnie skalowali ją w górę. Wygląda na to, że do pierwszego miliona samochodów na drogach ładowarki (granatowy) i stacje tankowania wodoru (błękit) niosą za sobą zbliżone koszty. Koszt budowy infrastruktury do tankowania wodoru (kolor błękitny) na kosztów budowy infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych (kolor granatowy) (c) Centrum Badawcze Juelich Gdy liczba samochodów rośnie od jednego miliona do trzech, koszty infrastruktury wodorowej wystrzeliwują w górę. Od progu trzech milionów aut z powrotem spowalniają. Z kolei przy samochodach elektrycznych koszty rosną coraz szybciej z każdym kolejnym milionem na drogach. W efekcie pomiędzy 10 a 15 milionami aut elektrycznych lub wodorowych na drogach wykresy kosztów infrastruktury się przecinają. Od 15 milionów samochodów na drogach infrastruktura tankowania wodoru jest tańsza niż infrastruktura do ładowania samochodów elektrycznych. Przy 20 milionach samochodów wodorowych koszt zapewnienia im infrastruktury to 40 miliardów euro. Przy tej samej liczbie aut elektrycznych ma to być już 51 miliardów euro. Mimo tych niewątpliwych korzyści w Niemczech są obecnie tylko 34 publicznie dostępne stacje tankowania wodoru. W Polsce dwie mają powstać do 2020 roku. Koszt wybudowania jednej stacji tankowania wodoru ocenia się na 1-3 milionów euro (4,2-12,6 miliona złotych), w zależności od wielkości zbiorników i liczby dystrybutorów. Jeśli podoba Ci się nasza praca, możesz nas wesprzeć na Patronite. Mogą Cię też zainteresować poniższe ogłoszenia: Ocena Czytelników [Suma: 0 głosów Średnia: 0] Generatorami wodorowymi interesuję się już od pewnego czasu. Oczywiście nie mówię tu już tylko o coraz popularniejszych generatorach HHO, ale również o Ecoboxach, Speedboxach, czy odchodzących powoli w niepamięć magnetyzerach. Zastanawiam się, czy w dniu dzisiejszym, bardziej opłacalnym rozwiązaniem będzie inwestycja w modyfikację instalacji pojazdu na LPG (cena 1200-6000zł), czy może zakup takiego generatora wodoru (cena ok. 900-1800zł), który rzekomo przynosi oszczędności, wynoszące w niektórych modelach samochodów nawet 40%. W zasadzie, instalacja LPG jest inwestycją pewną i obarczoną bardzo niskim ryzykiem. Import takiego generatora wodoru z zagranicy i jego eksploatacja, nie zawiera żadnych zapewnień o konkretnej poprawie wyników ktoś z Was miał kiedyś styczność z takim generatorem? Mieliście jakieś konkretne efekty? Forum ogólne - Instalacja wodorowa moniaquba - 05-01-2013, 13:43Temat postu: Instalacja wodorowaWitajcie coraz częściej ostatnio słyszę o tej instalacji. Ma ktoś jakieś doświadczenia w praktyce?? Wg co czytam wygląda że jest to całkowicie nieszkodliwe dla silnika. Średnio zwiększa moc o 15-20% i zmniejsza spalanie o co najmniej 20%.... Może być zamontowane do auta z benzyną, benzyną + gazem i diesel.... Fragu - 05-01-2013, 15:02Wg mnie i tego co czytalem - bajki straszne moniaquba - 05-01-2013, 15:06Fragu, No niby tak.... tyle że też ponoć wiele w tych opiniach jest roboty koncernów paliwowych.. bo to raczej nie jest im na rękę. O gazie z resztą też wiele lat temu opinie były takie same. Ten wodór nie zastąpi żadnego paliwa bardziej działa to jako wspomaganie do lepszego i wydajniejszego korzystania z tego co każdy z nas ma pod maską.... przydałaby się jakaś praktyka a nie tylko teoria tresorex - 05-01-2013, 17:16Teraz na allegro jest jeden colt CA0 z instalacją wodorową... Można by zaprosić na forum właściciela i dopytać jak się spisuje. mystek - 05-01-2013, 17:54#Moniaquba - - znam właściciela tego auta (tzn teraz już sprzedał tamtą ibizę i jeździ nowszą) i gadałem z nim nieco o instalacji wodorowej. Generalnie, jak rozmawiasz z kimś, to po jakimś czasie czuć, że ściemnia, po nim nie dało się tego odczuć. Poczytaj sobie tam temat, bo ja z nim gadałem z rok albo 1,5 roku temu, więc wielu szczegółów mogę już nie pamiętać, ale generalnie mocno sobie chwalił ten wodór i z tego co wtedy mówił (był na sprzedaży tamtej ibizy), to tą instalację wyciągnął z samochodu i miał montować do tej nowszej. Nie wiem czy to w końcu zrobił. gzesiolek - 05-01-2013, 18:21mystek, ale w podanym linku jest tyle bajek, ze juz po pierwszej stronie nie bylem w stanie dalej czytac... taaa zwlaszcza ta duza ilosc diesli za oceanem... Jak ktos chce niech oszczedza... ale fizyka z chemia nie sa w stanie wyjasnic tego fenomenu... moniaquba - 05-01-2013, 18:41tresorex, Można by spróbować mystek, no ciekawe właśnie jest to jak to wygląda bez ściemniania gzesiolek, 15 lat temu o lpg mówiono to samo gzesiolek - 05-01-2013, 20:38 moniaquba napisał/a: gzesiolek, 15 lat temu o lpg mówiono to samo tzn. ? o LPG bylo tylko kwestia czy silnikom szkodzi czy nie szkodzi... do dzis do konca nie wyjasniona... a to ze mozna spalic LPG miast benzyny to bylo jasne i niezaprzeczalne... w tym przypadku jest to na razie tak poparte fizyka i chemia nie jak LPG ale jak magnetyzery i inne wynalazki.... mystek - 05-01-2013, 21:01#Grzesiolek - przecież on nie napisał, że w USA jeździ dużo diesli, tylko, że gadał z ludźmi, którzy je użytkują tam i sobie chwalą. Może akurat u nich to jest popularne w dieslach, bo uzyskuje się lepszą efektywność. Ja się tym nie interesowałem, ale akurat byłem na spocie Seata Ibizy i był Itros swoim wodorowozem. Mogę potwierdzić, żę faktycznie silnik chodził dużo ciszej na wodorze niż na samej benzynie, bo nam pokazywał. Ponadto z tego co sobie przypominam to wadą tej instalacji jest to, że praktycznie trzeba ją cały czas regulować. Na szczęście - przynajmniej on (nie wiem czy to jest normalnie instalowane, ale strzelam, że tak) - miał na kokpicie pokrętełko gdize regulował ile tego wodoru ma się tworzyć. Bo np jak stoimy w korku i mamy ustawione tworzenie się wodoru na max, to właśnie mogą powstawać mikro wybuchy, ponieważ silnik nie jest w stanie tego przepalić. Trzeba po prostu działać tym pokrętełkiem regularnie i dostosowywać natężenie wodoru do jazdy. Tomek - 05-01-2013, 21:15 mlun - 05-01-2013, 22:22A ja myślę, że należałoby zrobić jakąś zrzutkę i to w końcu przetestować żeby mieć czarno na białym a nie tylko domysły i wieści zasłyszane drogą pantoflową wojzi - 06-01-2013, 02:58To ja zacytuję jak kończy się wątek podany przez mystka: Autor: martiner Cytat: Panowie Chyba czas podsumować ten wątek. To już kompromituje całe nasze forum. ~itros jedyna osoba która deklaruje, że instalacja u niego działa nie może się od pół roku wybrać na hamownie. ... że auto rdzewieje, coś tam coś tam...administrator forum, bez komentarza ~ koniu zrezygnował z badań w wyniku niepowodzeń jak sam pisze ~ zakstasz poszedł testować i od 2 m-cy słuch po nim zaginął. Zaczynam się o niego bać, może powinienem zgłosić zaginiecie na policje Panowie próbowaliście obalić zasady fizyki i chemii. Nie czepiałem się was jak opisywaliście "technicznie" jakie procesy zachodzą w tych instalacjach. Praktyka mogła zawstydzić teorie, a nawet profesorowie mogli się mylić. Czy potraficie dziś po męsku przyznać się na forum ile kosztowała was ta zabawka? W pewnym stopniu was rozumiem, bo "prawdziwy facet" lubi gadżety. Autor: koniu Cytat: Itros już nie ma hho, ponieważ pozbył się już tego auta i wziął lepsze. Co do mnie to mimo szczerych chęci i utopionych pieniędzy nie chciało to tak działać jak powinno. Przyznaje się że utopiłem w hho tak około 2800 zł żeby nie 3 tyś. Więc teraz pierdziele się z samochodem po hho. Ponieważ teraz mam problemy z przepływomierzem po raz 3;\ Ale mam nadzieję, że dzisiaj naprawiłem już ten problem definitywnie!! Bo jak nie to niedługo moje auto chyba sam uszkodzę. Teraz to zamontowałem sobie metanol i mam święty spokój. Tyle w ramach podsumowania tematu. Jak ten cały Itros był na sprzedaży samochodu, to trudno, żeby nie chwalił. Jak miał wyciągać instalację to nie sądzę, że dlatego by montować do nowego auta, tylko: albo był to chwyt by ktoś chętnie kupił to cudo albo zorientował się, że auta z tym ustroństwem nikt mu nie kupi. Wziąść namiary, zaprosić rok po sprzedaży jak nie będzie już chciał nikomu nic wpychać i niech powie szczerze. mlun napisał/a: A ja myślę, że należałoby zrobić jakąś zrzutkę i to w końcu przetestować żeby mieć czarno na białym a nie tylko domysły i wieści zasłyszane drogą pantoflową To trza by zrzutkę i na samochód i na instalację. Bo odważysz się komuś z forum wsadzić to jeśli by się miało okazać, że mu zacznie się auto potem psuć? A jak i samochód trza by było kupić, to kto Ci zagwarantuje jak by się pojawiły kłopoty, że to wina instalacji, a nie samochodu. mystek - 06-01-2013, 06:45#Wojzi - świetne podsumowanie, ale w świetle negatywnym. Pytanie brzmi - co z ludźmi, którzy akurat aut nie sprzedawali/nie sprzedają i piszą pochlebstwa Tomek - 06-01-2013, 08:17pierwsza sprawa to temat o HHO już mamy podałem wam linka, tam temat kontynuujcie, a mod niech zcali tematy mystek napisał/a: Pytanie brzmi - co z ludźmi, którzy akurat aut nie sprzedawali/nie sprzedają i piszą pochlebstwa mystek, a co mają robić? jak władujesz w takie gówno 1500-2000 zł, albo i więcej to musi działać, nie przyznasz się przed kolegami, że jesteś frajer, bo się będą śmiać - proste u mnie w pracy gość ma Saaba 250 KM na turbinie, "specjaliści" zamontowali mu LPG z reduktorem AC R01 do 150 KM, ale on jest zadowolony, nie ma różnicy pomiędzy PB i LPG, no bo co ma powiedzieć, że dał się zrobić jak dziecko? mystek napisał/a: Ponadto z tego co sobie przypominam to wadą tej instalacji jest to, że praktycznie trzeba ją cały czas regulować. Na szczęście - przynajmniej on (nie wiem czy to jest normalnie instalowane, ale strzelam, że tak) - miał na kokpicie pokrętełko gdize regulował ile tego wodoru ma się tworzyć. Bo np jak stoimy w korku i mamy ustawione tworzenie się wodoru na max, to właśnie mogą powstawać mikro wybuchy, ponieważ silnik nie jest w stanie tego przepalić. Trzeba po prostu działać tym pokrętełkiem regularnie i dostosowywać natężenie wodoru do jazdy. to już mnie najbardziej rozbawiło trzeba mieć trzecią rękę milo - 06-01-2013, 14:57Przy instalacji HHO mocno dostaje alternator i akumulator 15- 20 amper co do oszczedności to nikłe musi być duża wydajność generatora co za tym idzie większe zapotrzebowanie na prąd Aby pracować ciągnikiem na dwóch paliwach – oleju napędowym i wodorze – nie trzeba montować skomplikowanych instalacji, a wystarcza niewielki reaktor, do którego trafia woda destylowana z dodatkiem sody kaustycznej (wodorotlenkiem sodu, NaOH). Aby pozyskiwać gaz potrzebny jest tylko prąd z alternatora, który powoduje rozkład wody na gaz HHO składający się z wodoru i tlenu. Gaz kierowany jest następnie do układu dolotowego ciągnika i wraz z napływającym powietrzem trafia do komory spalania. Dodatek wodoru sprawia, że ciągnik zyskuje na mocy i staje się bardziej dynamiczny, co jest szczególnie odczuwalne podczas wykonywania najcięższych prac polowych. Potwierdza to Andrzej Fisiak ze wsi Niesięcin w okolicach Łodzi, właściciel Ursusa C-360 (1988 r.) z instalacją wodorową. Ciągnik wykorzystywany jest do pracy w 45-hektarowym gospodarstwie, które rolnik prowadzi z synem Adamem. Oprócz produkcji roślinnej prowadzona jest hodowla tuczników (ok. 50–70 szt. rocznie) oraz opasów (7 szt. rocznie). Park maszynowy oparty jest na krajowych ciągnikach: dwóch sześćdziesiątkach oraz sześciocylindrowym Ursusie 1204 o mocy 112 KM. Najmocniejszy sprzęt ze względu na spore zużycie paliwa wyjeżdża jedynie do najcięższych prac orki na glebach gliniastych. W bardziej sprzyjających warunkach polowych, orkę czy uprawę ścierniska wykonuje jeden z Ursusów C-360, który oprócz instalacji do pozyskiwania wodoru ma przedni napęd, przedni TUZ oraz wspomaganie układu kierowniczego. – Przedni napęd zamontowałem trzy lata temu – mówi Andrzej Fisiak. – To była pierwsza przeróbka tego ciągnika. Cały gotowy podzespół kupiłem na południu Polski w okolicach Cieszyna. Za zestaw składający się ze zwężonego mostu napędowego samochodu Robur, przystawki oraz wału napędowego, zapłaciłem 7 tys. zł. Dzięki tej przeróbce znacznie zwiększyła się siła uciągu ciągnika, poprawiła się jego trakcja oraz zmniejszył poślizg. Pogorszyło się jednak kierowanie ciągnikiem, dlatego w kolejnym etapie doposażyłem sześćdziesiątkę we wspomaganie układu kierowniczego. Zdecydowałem się na układ elektryczny. W kolumnę kierowniczą wpiąłem silnik pochodzący z układu wspomagającego samochodu osobowego Renault, który załącza się po kilkunastu sekundach od przekręcenia kluczyka w stacyjce. Silnik elektryczny podłączony jest do akumulatora. To rozwiązanie kosztowało 900 zł. Z przednim TUZ-em Kolejnym etapem modyfikacji ciągnika było zamontowanie własnoręcznie wykonanego przedniego podnośnika o udźwigu 600 kg. Powstał on z połącznia ceowników 75x45 mm, z których wykonano ramę, metalowych sztab 50x25 mm pełniących funkcję ramion oraz siłownika hydraulicznego pochodzącego od wózka widłowego. TUZ przykręcono do wspornika osi ciągnika, a do zasilana siłownika wykorzystywano jedno tylne złącze hydrauliczne. Według szacunków rolnika, podnośnik kosztował około 1000–1200 zł. – Pola mam w wielu kawałkach i do tego niektóre oddalone o 4–5 kilometrów od gospodarstwa – dodaje Andrzej Fisiak. – Dlatego, aby ograniczyć ilość przejazdów, wykorzystuję przedni TUZ do transportu na daną działkę odpowiednich maszyn np. brony. Myślę jednak, aby podnośnik wykorzystać jeszcze w inny sposób, mocując na nim wał rurowy, rozgarniający i kruszący bryły przed pracującym z tyłu ciągnika agregatem. Zobacz także Reaktor wodorowy Zdaniem Andrzeja Fisiaka, Ursus C-360 to dobry, uniwersalny i oszczędny ciągnik. Jest niezawodny i prosty w obsłudze. Jednak dysponuje niewielką mocą, co sprawia, że nie zawsze radzi sobie w polu. Dlatego, aby podnieść jego moc, w sierpniu 2015 r. rolnik zamontował w sześćdziesiątce zakupioną za 800 zł instalację wodorową. Najważniejszym jej elementem jest reaktor zbudowany z szeregu elektrod kadmowych połączonych uszczelkami. To w nim na skutek przepływającego prądu następuje elektroliza wody i powstanie wodoru, który wężem wędruje wpierw do zbiornika wyrównawczego, a następnie do układu dolotowego ciągnika. Co ciekawe, w tej instalacji roztwór o odpowiednim stężaniu przygotowywany jest tylko podczas pierwszego uruchomienia instalacji, natomiast w czasie normlanej eksploatacji w układzie uzupełniana jest tylko woda destylowana. – Pierwsze co zauważyłem podczas pracy z załączoną instalacją, to brak czarnego dymu wydostającego się z wydechu – zauważa Andrzej Fisiak. – Ponadto od razu dało się odczuć, że ciągnik jest mocniejszy. Jak wcześniej wyjeżdżałem do orki z pługiem 3-skibowym, to teraz sześćdziesiąta radzi sobie z czterema skibami. Ponadto C-360 pracuje z trzymetrową ciężką broną talerzową, z którą wcześniej jeździł tylko sześciocylindrowy Ursus. Najważniejsze jest jednak to, że wciąż spala niewiele bo 4–4,5 litra paliwa na godzinę pracy przy 11–12 litrach, które w takim samym czasie zużywa Ursus 1204. Dlatego dzisiaj sześćdziesiątka jest najbardziej eksploatowanym ciągnikiem w gospodarstwie. Oprócz uprawy pługiem, broną talerzową czy agregatem, w sezonie sześćdziesiątka będzie pracowała z prasą zwijającą, sieczkarnią do kukurydzy, a zimą, jeżeli będzie to konieczne, z pługiem do odśnieżania. W przyszłości zamierzam wymienić w niej jeszcze kabinę oraz zamontować ładowacz czołowy. Oszczędność na paliwie Aby zobaczyć kolejną sześćdziesiątkę pracującą na olej napędowy i wodór, udaliśmy się do województwa kujawsko-pomorskiego do wsi Olszewka koło Nakła nad Notecią. W gospodarstwie Piotra Szpary od kwietnia 2014 roku Ursus C-360 pracuje z instalacją wodorową. Jej zamontowanie w ciągniku zajęło jeden dzień i wiązało się z wymianą prądnicy na alternator. Zdaniem właściciela, ten niewielki układ w znaczący sposób poprawił parametry pracy ciągnika. – Wzrósł moment obrotowy oraz wzrosła moc z 52 do około 60 KM – twierdzi Piotr Szpara. – Przy tym spadło o około 30 procent zużycie oleju napędowego. Dla porównania, przed zamontowaniem instalacji ciągnik z 3-skibowym pługiem lub z agregatem uprawowym spalał około 6 litrów paliwa na godzinę. Teraz przy samej pracy zużywa o 2 litry oleju napędowego mniej, na rzecz bardzo taniego gazu, pozyskiwanego z wody. Zużycie wody w tej instalacji na godzinę ciężkiej pracy wynosi około 100 ml. Daje to około 1 litra na pełny dziesięciogodzinny dzień pracy, a litr wody destylowanej kosztuje zaledwie złotówkę. Piotr Szpara uprawia niespełna 16 hektarów ciężkich gleb. Zasiewa rzepak (ponad 7 ha) oraz pszenicę (ponad 5 ha). Około 2 ha zajmują łąki, a hektar lucerna z trawą. W gospodarstwie prowadzona jest hodowla opasów (6 sztuk). Park maszynowy stanowią trzy ciągniki: dwa pracujące w gospodarstwie od nowości Ursusy: C-360 z 1981 roku i C-360-3P z 1988 roku oraz 82-konny Belarus z 1994 roku sprowadzony z Niemiec w 2000 roku. Obecnie sześćdziesiątka wykorzystywana jest do lżejszych zadań pracując z rozsiewaczem nawozów, opryskiwaczem, czasami z agregatem uprawowym o szerokości roboczej 2,1 m. Rocznie kręci około 150 godzin. – Po zamontowaniu instalacji znikło dymienie z tłumika, choć i tak nie było one duże, bo niespełna trzy lata temu silnik ciągnika przeszedł generalny remont – opisuje Piotr Szpara. – Jest to związane z tym, że wcześniej, szczególnie podczas gwałtownego wciskania pedału przyspieszenia, silnik był „zalewany” dawką paliwa, której nie był w stanie spalić ze względu na małą ilość powietrza i tlenu w komorze. Teraz napływający do komory gaz zawiera w sobie dodatkowy tlen, dzięki temu spalanie przebiega pełniej. Pytanie o bezpieczeństwo Kolejnego Ursusa C-360 z zamontowaną instalacją wodorową prezentuje nam Paweł Dyjak we wsi Górowo (gm. Prusice, woj. dolnośląskie). Rolnik chwali to rozwiązanie za bardzo prostą budowę, łatwość montażu, a przede wszystkim znikome koszty pracy związane jedynie z dolewaniem wody do układu. A swoją opinię podpiera półtorarocznym doświadczeniem w pracy sześćdziesiątki pochodzącej z 1988 roku. – Wśród rolników tego typu rozwiązania budzą spore obawy związane z możliwością pożaru czy wybuchu – mówi Paweł Dyjak. – Moim zdaniem, jest to bezpieczna instalacja, bo wodór jest produkowany tylko w momencie pracy silnika i na bieżąco zużywany. Nie ma gromadzenia gazu. Po zamontowaniu instalacji, podczas pierwszej jazdy ciągnikiem byłem nieco zdziwiony, bo nie odczułem wzrostu mocy. Ciągnik słabo radził sobie z pustą przyczepą zbierającą jadąc pod górkę na piątym biegu. Okazało się jednak, że instalacja nie pracowała, bo poprzez zaśniedziałe styki do reaktora nie dopływał prąd. Po ich oczyszczeniu sześćdziesiątka od razu zyskała dodatkową moc i z tą samą, ale załadowaną do pełna przyczepą, bez problemów wjeżdżała pod górkę na piątym biegu. Paweł Dyjak wraz z bratem Arturem i siostrą Anną oraz z rodzicami Zofią i Henrykiem uprawia 140 hektarów. Na gruntach ornych wysiewa pszenicę, pszenżyto, żyto oraz mieszanki. Na 40 ha gruntów ornych uprawia trawy. Około 10 ha stanowią trwałe użytki zielone. Ze względu na spore nasilenie omacnicy prosowianki oraz szkody spowodowane przez dziki, zrezygnowano z uprawy kukurydzy. Gospodarstwo zajmuje się hodowlą bydła mlecznego i mięsnego. Stado liczy około 180 sztuk, w tym 50 krów dojnych i niespełna 80 opasów. Zwierzęta żywione są dawką TMR sporządzaną w wozie paszowym marki Keenan. Pozyskiwane mleko w ilości około 320 tys. litrów odbiera Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Kole – oddział w Kępnie. Od 8 lat prowadzona jest w gospodarstwie uprawa bezorkowa. Do najcięższych prac polowych wyjeżdża najnowszy, zakupiony w 2012 roku ciągnik Massey Ferguson 6485 Dyna-6 o mocy maksymalnej 175 KM (190 KM z Power Boost) lub Massey Ferguson 2720 z 1983 rok dysponujący mocą 147 KM. Sześćdziesiątka jest ciągnikiem pomocniczym wykorzystywanym do lżejszych prac. – Zdecydowałem się na montaż instalacji wodorowej z ciekawości i chęci sprawdzenia co ona tak naprawdę daje – stwierdza Paweł Dyjak. – Potwierdziło się, że dodatek gazu podnosi moc silnika, czego efektem jest możliwość szybszego wykonywania prac polowych. Ciągnik stał się bardziej elastyczny i łatwiej wchodzi w obroty. Dlatego zakupiłem kolejną instalację wodorową, która zostanie zamontowana w 130-konnym ciągniku Massey Ferguson 2685 z 1987 roku. Do tej pory maszyna ta była wykorzystywana jedynie do prac załadunkowych. Planuję MF-a doposażyć w przedni podnośnik i wałek i ruszyć nim do pracy na łące np. z zestawem kosiarek SaMASZ MegaCut o szerokości roboczej ponad 9 metrów. Przemysław STANISZEWSKI

instalacja wodorowa do diesla opinie